Miejscowa historia i legendy

Mieszkam we wsi Dąbrówka, położonej w gminie Rzezawa, w województwie małopolskim. Powoli poznaję okoliczne lasy i bezdroża. Oswajam to, co dotąd było mi obce, by pewnego dnia poczuć się jak u siebie, taką mam nadzieję. I o tych właśnie terenach będzie dzisiejsza opowieść.
Najstarszą wsią gminy Rzezawa są Okulice – las, w którym prowadzę kąpiele leśne graniczy właśnie z nią. Najdalsze w czasie wzmianki o wsi, znajdziemy w dokumentach z 1125 roku. Pierwotnie była to wieś monarsza, darowana przez króla Bolesława Śmiałego i królową Judytę benedyktynom z Tyńca, wraz z innymi 25 wioskami wspólnie stanowiącymi tzw. klucz książnicki. Założycielem wsi był Vcola. stąd dawna jej nazwa brzmiała „Vcolice”. W dokumentach znajdziemy informacje o mieszkających w Okulicach rzemieślnikach, zajmujących się obróbką żelaza. W roku 1392 (w innych źródłach 1367) wieś ta została przeniesiona na prawo niemieckie, a część gruntów odsprzedana Janowi Niedźwiedziowi. W 1537 benedyktyni pozbyli się reszty terenów, w których posiadanie wszedł Zbigniew Rupniewski. Od połowy XVII część Okulic zaczęła należeć jako królewszczyzna do starostwa niepołomickiego. Główna wieś gminy – Rzezawa – założona została na prawie niemieckim przez krótka Kazimierza Wielkiego w XIV, w ramach akcji kolonizacyjnej.
Przez wieki teren gminy był częścią Małopolski, jednak po I rozbiorze Polski znalazł się pod austriackim zaborem. W wieku XIX i początkiem wieku XX ziemie gminy miały charakter rolniczy. Rozwój społeczno-gospodarczy osadnictwa był tutaj ściśle związany z jej położeniem w dolinie rzeki, przy istotnych szlakach komunikacyjnych i dobrymi warunkami przyrodniczymi. Gmina Rzezawa bogata była dawniej w wiele zabytków architektury sakralnej i świeckiej, w tym kościół parafialny p. Świętej Trójcy i św. Leopolda, wzniesiony w latach 1844-1851, w stylu eklektycznym, z późnobarokowym wyposażeniem wnętrza. Na terenie gminy można do dziś odnaleźć pozostałości zrębowej zabudowy typowej niegdyś dla koryta Wisły. Natkniemy się tu również na czele przydrożnych kapliczek, figur i krzyży. Obecnie wiele tutejszych obiektów wpisanych zostało do rejestru zabytków, m.in. drewniana chałupa we wsi Borek z 1890 r. ze dachem słomianym, drewniana stodoła z XIX wieku w Bratucicach, czy cmentarze wojenne z I wojny światowe, na których pochowano rosyjskich i austriackich żołnierzy. Wszystkie te obiekty są cennym materialnym świadectwem życia społeczności wiejskiej – wierzeń, historii i zwyczajów.


Jednymi z namacalnych dowodów istnienia tutejszej kultury i zapisem jej zwyczajów są miejscowe legendy, których szukać możemy w źródłach pisanych, bądź tradycji ustnej. Mateusz Olejnik podjął się spisania dziesięciu z nich, tak powstały najpiękniejsze legendy powiatu bocheńskiego. „Legenda o kościółku w Bukowinie” jest jednym z ciekawszych przykładów miejscowego folkloru religijnego. Stanowi połączenie typowych motywów ludowych podań: klątwy, świętokradztwa, znikającej świątyni i echa dzwonów dobrzmiewających aż spod ziemi. Dostrzeżemy tu motyw moralnej kary za ludzką pychę, niewiarę lub niecierpliwość.
Legenda brzmi tak: „Gdy Dąbrówka nie nosiła jeszcze swojej obecnej nazwy, była bardzo małą wsią. Najbliższy kościół znajdował się w odległej Bukowinie. Przez tamtejsze okolice przebiegał bursztynowy szlak. Pewnego razu mieli przejeżdżać nim rycerze podążający do Ziemi Świętej. Do świątyni, w której miało się odbyć nabożeństwo za wojowników, poszli prawie wszyscy mieszkańcy Dąbrówki. Nie wyruszył tylko schorowany staruszek i jego synowa, która zbierała jagody w lesie i nie wiedziała o rycerzach. Gdy wróciła, dowiedziała się o wszystkim od starca i pobiegła do Bukowiny. Chwilę później potknęła się i krzyknęła: A niechaj ten kościół pod ziemię się zapadnie i pobiegła dalej. Gdy dotarła na miejsce, nie było ani świątyni, ani ludzi, tylko łąka pełna kwiatów.”
Choć omawiana legenda może mieć korzenie historyczne – zniszczenie istniejącej kiedyś świątyni w Bukowinie – to istotniejsza jest tu jej symboliczna rola, jako opowieści o nietrwałości rzeczy ziemskich, mocy i siły jaką posiada słowo – nawiązania do przekleństw wypowiadanych w emocjach, które magicznym aktem sprawczym naruszają funkcjonowanie świata i burzą jego porządek. Legenda ta stanowi moralitet duchowy oraz jest odzwierciedleniem ścisłego niegdyś połączenia ludowej religijności z naturą: zapadnięty kościół pod ziemię symbolizuje powrót do pierwotnego porządku świata.
Innym bardzo znanym obiektem opowieści i lokalnych podań jest kilkusetletni dąb Onufry, rosnący w sercu bratucickiego lasu. Starsi mieszkańcy wsi, powtarzając słowa swoich rodziców i rodziców ich rodziców mówią, że drzewo jest tak stare, że pamięta czasy króla Bolesława II Śmiałego, który podczas polowania zapuścił się aż w te strony zbaczając z tras w Puszczy Niepołomickiej. Wspominają również o rytuałach ludowych, według których obejście wiekowego dębu siedem razy przyniesie człowiekowi szczęście i upragnioną miłość. Samo imię nadane drzewu pochodzi od jego patrona – św. Onufrego, pustelnika egipskiego, jako, że według ustnego przekazu drzewo to było świadkiem odosobnienia, modlitw i kontaktów człowieka z naturą i duchowością.
W spisach pobliskich wsi zachowało się wiele krótszych podań – o miejscowych istniejących tu niegdyś dworkach, skrytych miejscach, dawnych właścicielach majątków i minionych wydarzeniach (jednym z takich doświadczeń była epidemia cholery w XIX wieku, która silnie odcisnęła swoje piętno na lokalnej ludności, a jej wspomnienie zapisane zostało w licznych kronikach). Opowieści te mają charakter pół-historyczny, okraszono je bowiem wieloma elementami fantastycznymi, osadzając historie w nurcie realizmu magicznego.
Epidemie cholery nawiedzające dawniej powiat bocheński mają również związek z mnogością istniejących tu kapliczek i krzyży przydrożnych, powstały one bowiem w odpowiedzi na liczne ludzkie tragedie tamtego okresu. Miały na celu upamiętnić ofiary i chronić innych przed zarazą. Najbardziej znane miejsca związane z tamtym okresem to: kapliczka św Rozalii powieszona na starym dębie, patronki od chorób zakaźnych, przy której wizerunku gromadzili się mieszkańcy na modlitwie, oraz cmentarze choleryczne w Jodłówce i Rozkochowie.
